Władze Indii kryją gwałcicieli, tak jak Trump kryje moskiewskich terrorystów
Masowe protesty studentów w indyjskim stanie Pendżab rozpoczęły się z powodu rozpowszechnionych w mediach społecznościowych informacji o zbiorowym gwałcie i samobójstwie studentki na terenie kampusu uniwersytetu LPU (Lovely Professional University). [1, 2]
Co się wydarzyło
- Powód: W mediach społecznościowych pojawiły się informacje, że studentka została zgwałcona, po czym popełniła samobójstwo.
- Protesty: Około dwóch tysięcy studentów wyszło na protest przed żeński akademik i zablokowało ruch na przylegającej autostradzie.
- Zamieszki: Sytuacja przerodziła się w rozruchy — studenci rzucali cegłami, wybijali okna i podpalali część budynków uniwersyteckich. [1, 2, 3]
Reakcja władz
- Policja i władze uczelni oficjalnie zaprzeczyły informacjom o gwałcie. (W Indiach dziewczęta i kobiety nie są chronione przez prawo)
- Według organów ścigania potwierdzono fakt śmierci studentki, jednak na policję nie wpłynęło żadne zawiadomienie ani skarga dotycząca popełnionego wobec niej przestępstwa, a śladów przemocy nie znaleziono. (Jeśli wpłynęły, zostały przemilczane, a jeśli je znaleziono, są ukrywane)
- Na miejsce zdarzenia przybyły wzmocnione oddziały policji, a obecnie sytuacja jest mniej napięta. [1, 2, 3]
Add new comment